 |
| Tytuł |
Talmud czy Biblia ? |
| Autor |
Ks. prof. Michał Poradowski |
| Miejsce wydania |
Poznań |
| Wydano w roku |
1998 |
| ISBN |
83-86906-32-4 |
| Wydawnictwo |
WERS |
| Adres wydawnictwa |
60-962 Poznań 22
skr. poczt. 59
Tel:
Fax: |
| Adres wydawnictwa w internecie |
|
| Email |
wolna-polska@wp.pl |
| Elektroniczna wersja ksiażki |
|
|
Fragmenty książki ks. prof. Michała
Poradowskiego "Talmud czy Biblia ?"
"Nie można mówić, że chrześcijanie i
żydzi wierzą w tego samego Boga, a kto tak twierdzi jest - z
punktu wiary katolickiej - albo ignorantem albo heretykiem ."
WSTĘP
Temat "korzeni" Chrześcijaństwa nie
jest nowy, gdyż polemizowali już o tym pierwsi chrześcijanie.
Ci, co nawracali się z mozaizmu, a więc żydzi, widzieli te
"korzenie" w Biblii, a ci zaś, którzy nawracali
się z "hellenizmu" -- a byli nimi prawie wszyscy ówcześni
obywatele cesarstwa rzymskiego, z wyjątkiem żydów -- upatrywali
owe "korzenie" głównie w tradycjach religijnych starej
Grecji. Podobnie zresztą było i później, a nawet jest i do dziś.
Pamiętam z jakim entuzjazmem wspaniale przemawiał na odczytach w
Warszawie polski hellenista o światowej sławie (gdyż jego książki
na ten temat były tłumaczone na różne języki europejskie),
profesor Tadeusz Zieliński, w przededniu drugiej wojny światowej.
A po tejże wojnie, niemniej wspaniałe i przekonywująco,
przemawia aż do dziś, przy każdej okazji, jeden z największych
współczesnych hellenistów, argentyński profesor semantyki
Carlos A. Disandro. Istnieje jednak zasadnicza różnica między tą
polemiką tradycyjną i dzisiejszą, gdyż spór tradycyjny
scentralizował niemal całą polemikę na temat
"korzeni" Chrześcijaństwa na Biblii i na
hellenizmie, a spór obecny tylko marginesowo wspomina hellenizm,
skupiając całą uwagę niemal wyłącznie na dyskusji: czy te
korzenie są w judaizmie, czy w mozaizmie, a więc czy są one w Talmudzie,
czy w Biblii. Ale przysłowiowy "kij w mrowisko" włożył
Drugi Sobór Watykański, a to w swoich dokumentach Lumen
gentium i Nostra aetate, oświadczając oficjalnie i
uroczyście, że obecnie jedynym ludem wybranym jest "lud Boży",
a więc wszyscy ci, którzy wyznają wiarę chrześcijańską, a
co żydzi zrozumieli jako pozbawienie ich godności
starotestamentowego "ludu wybranego". Niniejsza praca
ogranicza się niemal wyłącznie do polemiki na temat
"korzeni" Chrześcijaństwa, opowiadając się, oczywiście,
za Biblią, a więc za mozaizmem, a nie za Talmudem,
czyli za judaizmem (wszystkie wytłuszczenia w tekście
moje - P.J.), a tylko marginesowo traktuje inne zagadnienia. Daj
Boże, aby przyczyniła się do wyjaśnienia tych zagadnień i do
usunięcia istniejących nieporozumień.
JUDAIZM I MOZAIZM -- PODSTAWOWE RÓŻNICE
Jedną z największych trosk Apostołów i
pierwszych biskupów była obrona wspólnoty chrześcijańskiej od
zgubnych wpływów judaizmu, już bowiem wówczas, w pierwszym
wieku, judaizm uważał Chrześcijaństwo tylko za jedną z wielu
sekt heretyckich. Ta troska o obronę Wiary przed wpływami
judaizmu staje się z biegiem czasu prawie obsesją całej
hierarchii młodego Kościoła, który broni czystości swej
Wiary, opartej na nauce Chrystusa Pana. Skoro jednak Chrystus Pan
często odwoływał się do Starego Testamentu, tenże
zostaje uznany przez jego uczniów za jedno ze źródeł
oficjalnej nauki Kościoła. Istnieje więc ścisły związek między
nową nauką Chrystusa Pana i dawnym objawieniem przekazywanym
przez Stary Testament, który przez Greków został nazwany Biblia
(greckie słowo biblia znaczy księga "par excellence").
Księga ta składa się z wielu części, a najstarszą i
najbardziej szanowaną przez żydów jest ta, którą nazywają Piecioksiegiem
Mojżesza, czyli Prawo, po hebrajsku Tora. Te
nakazy i zakazy, dane przez Boga ludowi wybranemu przez pośrednictwo
Mojżesza (spisane w różnych czasach i okolicznościach), stały
się podstawą religii mojżeszowej, czyli mozaizmu. Ale, z
biegiem czasu, także i później, w ciągu wielu stuleci. Pan Bóg
nadal poucza przez proroków i przez inne osoby natchnione, a całość
nauki moralnej tych pism także zostaje nazwana mozaizmem.
Skoro Pismo święte starotestamentowe
składa się z tak wielu ksiąg spisanych w różnych czasach i
okolicznościach, głównie w języku aramejskim (który, jak
wszystkie języki, uległ dużym zmianom na przestrzeni ponad dwóch
tysięcy lat, licząc tylko od czasów Chrystusa Pana), nie może
nas dziwić, że ukazały się różne jego komentarze, wytłumaczenia
i interpretacje, najpierw ustne, przekazywane tradycją, a później
pisemne, aby uprzystępnić naukę Pisma świętego także
osobom mnie) wykształconym. Zbiór tych komentarzy nazwano Talmudem.
Z czasem Talmud (najpierw tylko ustny, a dopiero po
kilku wiekach spisany) był bardziej znany "ludowi
wybranemu" niż sama Biblia, a nawet, już na parę
stuleci przed Chrystusem Panem, prawie całkowicie wyrugował i
zastąpił Biblię. Talmud, jako Miszna i Gemara,
a w czasach już chrześcijańskich jego skrócone i uproszczone
wydania popularne znane jako Baba Batra (szeroka brama) i Szulchan
aruch (stół zastawiony), stały się głównym źródłem żydowskiej
moralności, podobnie jak wśród chrześcijan nieraz Naśladowanie
Chrystusa Tomasza A'Kempis lub jakieś popularne modlitewniki
są bardziej znane i czytane w codziennym życiu, niż sama Ewangelia
czy Nowy Testament.
Otóż, w dziejach "narodu wybranego"
nastąpił wyraźny podział między mozaizmem i judaizmem. Mozaizm
jest przede wszystkim religią skodyfikowaną przez Mojżesza, ale
także i kulturą inspirowaną przez Torę. Natomiast judaizm
jest głównie kulturą, zawierającą elementy religijne. W skrócie
można powiedzieć, że mozaizm to religia objawiona
kultura żydowska oparta na Biblii [1] , głównie
na Piecioksiegu Mojżesza (Tora), a judaizm, to
przede wszystkim kultura żydowska, bardzo stara, zaczynająca się
na wiele wieków przed Mojżeszem, dla której jego autorytet jest
tylko jednym z wielu, będąc opartą najpierw na bardzo starych
tradycjach przedmojżeszowych, a później głównie na Talmudzie,
a więc na Misznie i Gemarze, obejmująca najrozmaitsze prądy, w
których przeważają tendencje materialistyczne i bałwochwalcze
(jak kult złotego cielca).
Żydzi, będąc ludem koczowniczym, zawsze żyjącym
w diasporze (w rozproszeniu), a więc wśród różnych ludów i
kultur, które częściowo asymilują, wytworzyli w ciągu swej
wiele tysięcy lat trwającej historii, kulturę zwaną judaizmem,
który to judaizm ma niewiele wspólnego z mozaizmem. Co więcej,
to właśnie z okazji pojawienia się nauki Jezusa z Nazaretu (w
którym nie rozpoznali zapowiedzianego Mesjasza) tenże judaizm
stał się reakcją przeciwko Chrześcijaństwu i najpierw starał
się Chrześcijaństwo opanować, uważając je tylko za sektę
heretycką, a później usiłował je zniszczyć, inspirując prześladowania
ze strony władz cesarstwa rzymskiego, a skoro to się nie udało,
zaczęli infiltrować pierwotne Chrześcijaństwo, aby je
zjudaizować. Nic więc dziwnego, że Apostołowie zwalczali owe
wpływy (co jest oczywiste w Listach i w Dziejach
Apostolskich), a także i Ojcowie Kościoła w pierwszych
wiekach, co jest widoczne w tak licznych traktatach na temat Adversus
judaeos o De cavendo Judaismo. Mimo jednak tej czujności ze
strony biskupów w pierwszych wiekach, judaizm zdołał opanować
znaczną część Kościoła przez herezję zwaną arianizmem i to
przez prawie sto pięćdziesiąt lat, prześladując biskupów
wiernych tradycji, z których wielu stało się męczennikami.
Arianizm bowiem był oczywistym judaizmem, gdyż odrzucał dogmat
Trójcy Świętej, a także i dogmat, że Chrystus Pan jest
Bogiem-Człowiekiem, sprowadzając Go do poziomu stworzenia, które
jako takie, nie jest Bogiem, i także nie jest człowiekiem, będąc
według arianizmu bytem ponadludzkim. Jest więc wielkim
nieporozumieniem mówić, że Chrześcijaństwo ma swe korzenie w
judaizmie, a tylko można i trzeba twierdzić, że Chrześcijaństwo
ma swe korzenie w mozaizmie, bo w Biblii, poczynając od Pentateuku
aż do ostatnich ksiąg Starego Testamentu (według kanonu
Kościoła) znajduje się wprost niezliczona ilość tekstów
proroczych, które zapowiadają przyjście Mesjasza-Zbawiciela,
opisując dokładnie i w szczegółach jego Życie i Jego Mękę.
Nadto sam Chrystus Pan często cytuje w swych przypowieściach i
okolicznościowych naukach odnośne teksty biblijne. Tak więc
tylko w mozaizmie, czyli w Biblii znajdują się korzenie chrześcijańskiej
wiary, a nie w judaizmie, czyli w Talmudzie.
[1] Należy pamiętać, że Biblia żydowska
jest zasadniczo różna od Biblii chrześcijańskiej, gdyż
dla żydów jedyną księgą świętą jest Tora, czyli Pięcioksiąg
Mojżesza (Pentateuko), bo tylko ona zawiera objawienie dane
przez Boga Mojżeszowi, a inne księgi należą do żydowskiej
kultury i do historii; są one bardzo cenione, ale nie są uważane
za pisma sakralne. Natomiast Biblia chrześcijańska
obejmuje Stary Testament i Nowy Testament. Ten Stary
Testament, według kanonu Kościoła, składa się z 46
"ksiąg" o różnym charakterze literackim (poezje,
opowiadania, historia itd.) i są "natchnione", czyli że
zawierają części objawienia danego przed przyjściem Chrystusa
Pana, a Nowy Testament zawiera objawienie dane przez
Chrystusa Pana, a przekazane nam przez Ewangelię, przez
Dzieje Apostolskie, Listy Apostołów i Apokalipsy.
JESZCZE O RÓŻNICY MIĘDZY JUDAIZMEM I
MOZAIZMEM
- Wiadomo, że Żydzi -- odkąd istnieją i znani są w
historii -- zawsze żyli i nadal żyją w diasporze, czyli w
rozproszeniu. Otóż jest błędem sądzić, że to życie
koczownicze, a zwłaszcza tak zwana "diaspora"
jest karą, czy też przekleństwem tego ludu za zbrodnię
Bogobójstwa, gdyż, podobnie jak i inne ludy koczownicze
(np. Cyganie) zawsze żyli w rozproszeniu i tylko wyjątkowo,
w pewnym okresie swej historii, część ich żyła w
Palestynie i uważała ten kraj za swą ojczyznę, a opuścili
ją pod presją wojsk rzymskich, które, sprowokowane przez
bunt żydów, zniszczyły Jerozolimę, a z nią i Świątynię,
oraz zmusiły pozostałych przy życiu żydów do
opuszczenia tego kraju (rok 70).
Oczywiście, ta koczowniczość jest jednak różną
od tej, która charakteryzuje Cyganów, gdyż Żydzi, przybywając
do jakiegoś kraju chętnie i łatwo w nim osiadają, a często na
zawsze. Nie są jednak emigrantami podobnymi do innych narodowości,
gdyż -- chociaż do pewnego stopnia szybko się asymilują -- to
jednak prawie nigdy się nie wynaradawiają, gdyż zawsze pozostają
żydami i tylko mały ich procent ulega całkowitej asymilacji i
to głównie tylko wtedy, gdy porzucają swą tradycyjną religię,
a także i przez małżeństwa mieszane.
Niemiec, Francuz, Chińczyk czy Polak normalnie
już w trzecim pokoleniu się wynaradawia, chociaż z dumą
przypomina sobie i innym swe pochodzenie. Natomiast żydzi tylko
wyjątkowo się asymilują całkowicie, gdyż z reguły prawie
wszyscy żydzi, mimo częściowej asymilacji, kiedy już się uważają
za Anglików, Niemców czy Hiszpanów, nadal pozostają żydami,
zwłaszcza gdy nadal praktykują swą religię. Dlaczego? Bo u żydów
religia i narodowość się utożsamiają całkowicie i pod tym
względem są, prawdopodobnie, jedynym wyjątkiem. Istnieją także
i inne ludy, których kultura i religia się utożsamiają, zwłaszcza
gdy owa religia jest ich wyłączną religią, ale nie ma drugiego
narodu na świecie, który tak całkowicie utożsamia swą religię
z narodowością, gdyż w tym wypadku religia determinuje całą
kulturę żydowską. Stąd też Żyd-ateusz jest tylko pół żydem
i dlatego też bardzo często szybko się asymiluje całkowicie w
nowym środowisku, zwłaszcza gdy to środowisko nie jest całkowicie
przesiąknięte odnośną religią.
Otóż tutaj właśnie najbardziej ukazuje się
różnica między judaizmem i mozaizmem, gdyż judaizm to synteza
narodowości z religijnością, synteza tak całkowita, że jest
nie do pomyślenia, aby te dwa składniki można było rozdzielić.
Poświadcza to postawa obecnych władz Państwa Izrael, które
odmawiają udzielenia obywatelstwa izraelskiego każdemu żydowi,
który deklaruje się wyznawcą innej religii niż Mojżeszowa,
lub też jest ateuszem. Tak Żyd (katolik, protestant, mahometanin
itd.) najwyżej może otrzymać pozwolenia na krótki pobyt w
Izraelu, ale nigdy nie otrzyma obywatelstwa izraelskiego. Jest to
jeden z argumentów, które należy brać pod uwagę przy rozróżnianiu
judaizmu od mozaizmu, gdyż to potwierdza, że --według Żydów
-- judaizm jest nie tylko religią, ale przede wszystkim kulturą
żydowską i to kulturą bardzo starą i dawną, wielostronnie już
rozwiniętą i obejmującą całość życia ludu hebrajskiego na
setki, a nawet parę tysięcy lat przed Mojżeszem, a więc przed
mozaizmem.
Nadto, ten aspekt religijny judaizmu jest
bardzo ważny jeśli chodzi o "korzenie" Chrześcijaństwa,
gdyż ta najdawniejsza religia żydowska była nie monoteizmem,
ale monolatrią, a więc kultem bożka plemiennego. A kiedy
Bóg -- według patrystyki nie chodzi w tym wypadku o Boga-Ojca,
lecz Boga-Syna, a więc Logos, Verbo -- poleca Abrahamowi przejść
do Palestyny, to jeszcze nie istnieje naród żydowski, a tylko
Aramejczycy-Hebrajczycy, stąd też można przypuszczać, że
wiara Abrahama nie uległa jeszcze wypaczeniu, czyli że był to
monoteizm, a nie monolatrią, czyli że Abraham wierzył w
Boga jedynego powszechnego, a nie w bożka plemiennego, podobnie
jak Melchizedek, tajemniczy król-kapłan, z którym wspólnie
Abraham składa ofiarę Bogu z chleba i wina (zapowiedź Mszy Świętej).
(...)
W czasie tej wędrówki Mojżesz kodyfikuje
tradycyjne ustawodawstwo religijne żydowskie, które jest
jednocześnie ustawodawstwem społeczno-ekonomiczno-politycznym
tegoż ludu koczowniczego; a także rozkazuje spisanie całej
wiedzy tradycyjnej tegoż ludu i jego twórczości duchowej,
legendarnej, przekazywanej głównie ustnie. I tak powstają
pierwsze księgi Starego Testamentu, a więc religia Mojżeszowa
jest jednocześnie żydowską religią narodową, lecz bardzo różną
od judaistycznej, gdyż judaizm jest przede wszystkim syntezą całej
kultury żydowskiej, tej która rozciąga się od czasów niepamiętnych
aż do dziś. Przecież Mojżesz urodził się dopiero w czwartym
stuleciu pobytu Żydów w Egipcie, a przez te trzy stulecia
przedmojżeszowe. Żydzi zdążyli rozwinąć swą kulturę i
zaasymilować wiele z kultur różnych krajów swego koczowniczego
życia, a więc dawne zwyczaje i wierzenia babilońskie i
dalekiego Wschodu, palestyńskie i egipskie, a także ludów
fenickich i wielu innych, żyjących w owych czasach w tychże
krajach, czyli judaizm jest o wiele starszy od mozaizmu i zawiera
ogromną ilość elementów religijnych pogańskich, szukać więc
korzeni Chrześcijaństwa w judaizmie jest bardzo niebezpieczne
dla wiary chrześcijańskiej. Kalendarz żydowski liczy sobie 3761
lat przed erą chrześcijańską, a ilu już było Hebrajczyków
przed Abrahamem to trudno powiedzieć, jedno jest pewne, że
Abraham był tylko jednym z wielu Aramejczyków, którzy
"przeszli", udając się do różnych krajów na wschód,
na zachód, na północ i południe, a wszyscy ci Aramejczycy
(semici), przez sam fakt, że "przeszli", stawali się
Hebrajczykami, a Żydzi utrzymują, że są jednymi z nich. Tak więc,
judaizm jest o wiele wieków starszy od mozaizmu, a do czasów
mozaizmu jest prawie wyłącznie pogański, gdyż ci judaiści
wyznają najrozmaitsze religie pogańskie i to nie tylko do czasów
Mojżesza, ale też i po Mojżeszu, jak to opisuje Biblia i
tak było z judaizmem aż do czasów Chrystusa Pana, a także i później,
więc nie można twierdzić, że "korzenie" Chrześcijaństwa
znajdują się w judaizmie, lecz tylko w mozaizmie, gdyż tylko
mozaizm był monoteizmem, chociaż czasami skłaniał się ku monolatrii.
Ale co najważniejsze, należy pamiętać, że
już Apostołowie odrzucili cały judaizm, a częściowo nawet i
mozaizm na pierwszym soborze jerozolimskim i tylko chrześcijanom
pochodzącym z Żydów pozwolili na zachowanie "koszer"
co do pokarmów, ale kategorycznie zwolnili chrześcijan z
pochodzenia pogańskich ludów od przepisów judaistycznych i
mozaistycznych. Stąd też, nawet kiedy upatruje się
"korzeni" Chrześcijaństwa w mozaizmie, a nie w
judaizmie, a więc w Starym Testamencie, a nie w Talmudzie,
to także należy pamiętać, że Chrześcijaństwo zachowało z
mozaizmu głównie Dekalog, ale interpretowany w świetle
nauki Chrystusa Pana, ale już na dawnych soborach wprowadzono
zasadę że "praecepta Veteri Testamenti sunt mortua et
mortifera" (przepisy Starego Testamentu są umarłe i śmierć
przynoszące). Oczywiście, chodzi tu o śmierć w sensie przenośnym,
czyli niebezpieczeństwo utracenia czystej wiary. A skoro Kościół
przestrzega przed niebezpieczeństwem utraty wiary przez
przyjmowanie mozaizmu, a więc Starego Testamentu, to tym
bardziej niebezpieczeństwem ze strony judaizmu, a wiec przepisów
Talmudu.
Natomiast Kościół katolicki odnosi się z
wielkim szacunkiem szczególniej do tych ksiąg Starego
Testamentu, w których Prorocy zapowiadają przyjście
Mesjasza, to pierwsze, które już się spełniło i to drugie, na
które czekamy. Kościół też karmi się pięknymi modlitwami
starotestamentowymi, a zwłaszcza Psalmami, a więc tym
wszystkim w czym się okazuje Objawienie Boże i miłość
starozakonnych czcicieli Boga monoteistycznego. Warto też jest
przypomnieć, że Ojcowie Kościoła dopatrywali się ukrytych
aluzji w Starym Testamencie do Trójcy Przenajświętszej,
a szczególniej do Chrystusa Pana, przypuszczając Jego obecność
w wydarzeniach starotestamentowych.
(...)
"KORZENIE" CHRZESCIJAŃSTWA?
To tylko w znaczeniu przenośnym można mówić
o "korzeniach" Chrześcijaństwa, bo w rzeczywistości
Chrześcijaństwo jako religia jest absolutną i radykalną nowością,
będąc daną ludzkości przez Boga-Ojca przez pośrednictwo
Boga-Syna, Jezusa Chrystusa. Przychodzi więc z Chrystusem, jako
uzupełnienie i pełnia Objawienia i nie tylko przez nauczanie
Jezusa z Nazaretu, ale przede wszystkim przez samą osobę
Chrystusa Pana jako Słowo Wcielone. To nie tylko nauka Jezusa
Chrystusa jest pełnią Objawienia, ale przede wszystkim sam
Chrystus Pan jest pełnią Objawienia jako Słowo Boże. Stąd też.
Chrześcijaństwo jako religia nie ma i nie może mieć żadnych
"korzeni", poza tym jednym, którym jest Najwyższy i
Jedyny Kapłan Jezus Chrystus, Syn Boży. Natomiast w sensie
przenośnym, a więc alegorycznym, można mówić o
"korzeniach" Chrześcijaństwa, gdyż historycznie
ukazuje się ono jako nowa religia, jedyna prawdziwa i w pełni
doskonała, bo dana ludziom wprost przez samego Boga-Człowieka,
Jezusa Chrystusa, ale w pewnej sytuacji konkretnej, a więc
historycznej, "materialnej", w czasie i w przestrzeni,
oraz w konkretnym środowisku kulturalnym, które, do pewnego
stopnia, wywiera od początku nań wpływ nieunikniony. Gdyby
Wcielenie miało miejsce w innych perspektywach czasu i
przestrzeni, a więc w innym okresie historycznym i w innym kraju,
to zapewne owe przypuszczalne "korzenie" chrześcijaństwa
byłyby zupełnie inne, a ich wpływ na religię chrześcijańską
także musiałby być całkowicie inny, niż wpływ środowiska
Palestyny za czasów cesarstwa rzymskiego, a zaludnionej głównie
przez żydów.
NA CZYM POLEGA JUDAIZACJA CHRZEŚCIJAŃSTWA ?
Przede wszystkim na wyeliminowaniu dogmatu Trójcy
Przenajświętszej, a co najmniej na jego interpretacji
kabalistycznej, a jest to widoczne już w samych początkach Kościoła,
i łatwo to nam zrozumieć, gdyż należeli do niego w pierwszych
wiekach głównie nawróceni na Chrześcijaństwo żydzi, którzy
w większości byli mozaistami, a więc osobami wychowanymi
w wierze objawionego monoteizmu, natomiast mniejszość ich to
byli judaiści związani z monolatrią, ale jedni i
drudzy wierzyli w Boga Jedynego, a wszelkie wielobóstwo uważane
było przez nich za pogaństwo. To nieco wyjaśnia dlaczego
trudno było im pojąć i przyjąć dogmat Trójcy Przenajświętszej,
bo do jego "zrozumienia" i przyjęcia konieczną jest
odpowiednia filozofia, a żydzi nie mieli w owym czasie prawie żadnej
tradycji filozoficznej. Natomiast chrześcijanie, którzy
pochodzili z różnych etni pogańskich, byli nieco obeznani z
kulturą intelektualną grecko-rzymską i z terminologią
filozoficzną odnoszącą się do religii, a także byli
przyzwyczajeni do różnych mitologii, których, oczywiście, nie
brali na serio, gdyż, w gruncie rzeczy, zwłaszcza, osoby o wyższej
kulturze, wierzyli tylko w Boga jedynego, a nie w owych
mitologicznych bożków. To właśnie żydzi judaiści -- a
więc ci, którzy sprowadzali monoteizm objawiony do monolatrii,
czyli do wiary w bożka plemiennego, przez co stawali się
podobnymi do pogan, bo bożek plemienny nie może być nigdy
Bogiem Jedynym, jako iż zakłada istnienie innych bożków
plemiennych -- skłonni byli do kultu różnych bożków, co tak
charakteryzowało ich w ciągu całej historii od czasów
Abrahama, aż do ery chrześcijańskiej, jak to często opisuje Stary
Testament.
Stary Testament wystawia też świadectwo,
że mozaiści zawsze walczyli przeciwko oddawaniu kultu
najrozmaitszym bożkom, co uprawiali nie tylko prostacy, ale nawet
królowie, także Salomon, mimo iż miał opinię, że był
wyjątkowym mędrcem. Stąd też mozaiści wysilali się, aby
przekonać cały lud, iż istnieje tylko Jeden Bóg Prawdziwy,
Jahwe, ale, przypisując mu szczególną miłość do narodu żydowskiego
tym samym przyczyniali się do wypaczania objawionego monoteizmu i
do sprowadzania go do monolatrii. Tak więc żydzi byli
wychowani religijnie w kulcie jedynego Boga i dlatego mieli trudności
psychologiczne, aby móc przyjąć dogmat o Trójcy Przenajświętszej
i zrozumieć, że ta Trójca jest tylko Jednym Bogiem, a nie
trzema Bogami. A zrozumieją to dopiero wtedy, kiedy zaznajomią
się z metafizyką grecko-rzymską, która jasno rozróżnia pojęcia
osoby, natury, substancji, akcydentów, istoty, istnienia, bytu,
formy i materii, ciała i duszy itd.
Zresztą trudności te mieli ówcześni żydzi
nie tylko odnośnie dogmatu Trójcy Przenajświętszej, ale także,
może jeszcze bardziej, odnośnie uznania w Jezusie z Nazaretu nie
tylko obiecanego Mesjasza, ale także Syna Bożego i Boga-Człowieka.
Potrzeba było wielu soborów dla przedyskutowania tych dogmatów
wiary katolickiej i dla wyłożenia ich w formie przystępnej dla
różnych mentalności, uformowanych przez różne kultury. Ale
faktem jest, że żydzi, z tych czy innych przyczyn, zawsze
zwalczali i do dziś zwalczają dogmat Trójcy Przenajświętszej.
A kiedy, z biegiem czasu, dzięki wyjaśnieniom wypracowanym przez
sobory, dogmat Trójcy przenajświętszej został obroniony, żydzi,
w połowie XVI wieku, zaczęli go ponownie zwalczać, uciekając
się tym razem do argumentów czerpanych z Kabaty.
Właśnie jedną z najniebezpieczniejszych
form judaizacji Chrześcijaństwa w Polsce jest obecnie szerzenie
wśród katolików pojęć nauki żydowskiej Kabały.
Usiłuje się interpretować najważniejszy dogmat chrześcijańskiej
wiary, a więc Trójcy Przenajświętszej, jako "trójcy
kabalistycznej", a rozumowanie jest następujące: człowiek
według Biblii jest stworzony na obraz i podobieństwo
Boga, a skoro Bóg jest Trójcą, to także i człowiek jest trójcą,
stąd też istota ludzka składa się z trzech elementów, a
mianowicie z ciała, z duszy i z ducha, tworząc "trójcę
organiczną". Ciało fizyczne jest ożywiane przez "ciało
astralne". Rozróżnia się trzy "plany": boski,
astralny i fizyczny. Według Kabały, przed stworzeniem
naszego świata Bóg stworzył wiele innych światów na próbę,
a później je zniszczył. Kabała uznaje metapsychozę i
reinkarnację. Są to wszystko słynne, stare i dawno potępione
przez św. Pawła "judaikois mitois" (Tt 1,14), czyli,
jak św. Paweł to nazywa, żydowskie bajki: Iudaicis fabulis.
Judaizacja Chrześcijaństwa polega także na
wyeliminowaniu dogmatu stwierdzającego, że Jezus z Nazaretu jest
obiecanym i zapowiedzianym przez proroków Mesjaszem. Już
poprzednio było wspomniane, że zaraz po Wniebowstąpieniu
jerozolimscy żydzi, zwłaszcza ci "oficjalni" ze Świątyni,
a więc judaiści, zwalczali to przekonanie chrześcijan. Wspaniałe
przemówienie św. Szczepana w obronie tego dogmatu, zapisane w Dziejach
Apostolskich (cały siódmy rozdział), spowodowało jego męczeństwo,
gdyż, za to "wyznanie wiary" został on przez judaistów
ukamienowany. Ale judaiści "kamienują" aż do dziś,
czy li brutalnie zwalczają wszystkich, którzy w Jezusie z
Nazaretu uznają obiecanego Mesjasza, a szczególniej tych, którzy
w tym Mesjaszu uznają Syna Bożego, Boga-Człowieka, równego
Bogu-Ojcu, Odkupiciela całej ludzkości i Zbawiciela każdego człowieka,
osobę, w której człowieczeństwo zostało wyniesione do stałego
współżycia z Trójcą Przenajświętszą.
Szczytem judaizacji Chrześcijaństwa jest
szerzenie poglądu, że Jezus z Nazaretu jest tylko wyjątkowym człowiekiem
i... nic więcej, sprowadzając w ten sposób chrystologię do
tzw. jezusologii, czyli że całkiem odrzuca się Wcielenie Słowa
Bożego. A ci judaiści, którzy uznają w Jezusie z Nazaretu
obiecanego Mesjasza, usiłują narzucić także chrześcijanom
judaistyczne pojęcie Mesjasza, oparte rzekomo na proroctwach
starotestamentowych, a mianowicie jako wyzwoliciela Izraela (a
przez słowo "Izrael" rozumieją tak cały "lud żydowski",
jak i terytorium całej Palestyny) spod okupacji rzymskiej. Zresztą
były to poglądy nie tylko judaistów, lecz także pewnej części
mozaistów. Przecież także bezpośredni uczniowie Chrystusa
Pana, nawet po Zmartwychwstaniu, w dalszym ciągu spodziewali się
zupełnie innej sytuacji i innej roli Mesjasza, jak to opisują Dzieje
Apostolskie. Niektórzy uczniowie Chrystusa Pana, przebywający
z Nim niemal codziennie w ciągu czterdziestu dni (Dz 1,3) i słuchający
Jego nauk o "Królestwie Bożym" (Dz. tamże), ciągle
spodziewali się, że Chrystus Pan przywróci "królestwo
Izraela" (Dz 1,6), a więc królestwo historyczne
i polityczne, ziemskie, doczesne, nadto wyłącznie dla żydów. A
gdy, po Zmartwychwstaniu, dwaj uczniowie Chrystusa Pana, Łukasz i
Kleofas (według Apokryfów) szli smutni z Jerozolimy do Emaus i
Jezus Zmartwychwstały przyłączył się do nich, nie będąc
rozpoznany, i zapytał się ich o czym rozmawiają, to wyznali, że
o ostatnich wydarzeniach w Jerozolimie, a więc o ukrzyżowaniu
Jezusa z Nazaretu i o rzekomym Jego Zmartwychwstaniu, ale mówili
o tym jako zawiedzeni, bo oni się spodziewali czego innego, a
mianowicie, że ów Jezus z Nazaretu przywróci wolność
polityczną Izraelowi, czyli że wyzwoli Palestynę spod okupacji
przez cesarstwo rzymskie (Łk 24,21). Ta doczesność to jedna z głównych
charakterystyk myślenia żydowskiego.
(...)
WSPÓŁCZESNA JUDAIZACJA MSZY ŚWIĘTEJ
Widzieliśmy już poprzednio, że za czasów
apostolskich niektórzy żydzi ochrzczeni, być może, że w
dobrej wierze, usiłowali judaizować wiarę chrześcijańską --
o czym wspominają teksty z Dziejów Apostolskich i z Listów
Apostołów, a z biegiem czasów szerzyli najrozmaitsze
herezje, z których najbardziej judaistycznymi były arianizm i
protestantyzm.
Otóż ostatnio, to jest po Drugim Soborze
Watykańskim, być może na skutek zbliżenia i współżycia
przez ekumenizm z protestantami, niektóre dogmaty naszej wiary
zostały ponownie zaatakowane przez judaizm, a wśród nich przede
wszystkim samo centrum całego naszego życia religijnego, jakim
jest Msza Święta. Nie jest to herezja nowa, gdyż już
wielokrotnie w ciągu całej historii Kościoła do niej
powracano, ale obecnie stała się bardzo niebezpieczną, gdyż
przenika nawet do hierarchii kościelnej, będąc jakby
wskrzeszeniem błędów Lutra i Cranmera. Luter bowiem i
arcybiskup anglikański Cranmer oddawali się szczególniej
szerzeniu owej herezji, którą, bez przesady, można i należy
nazywać "herezją śmiertelną", gdyż zabija ona najważniejszy
dogmat katolickiej wiary: rzeczywistą obecność Chrystusa Pana w
Eucharystii.
Msza Święta bowiem -- według tradycyjnej
nauki Kościoła -- jest ustanowiona przez samego Chrystusa Pana,
podczas Ostatniej Wieczerzy, a na jej istotę składają się różne
elementy, gdyż, będąc Niekrwawą Ofiarą Eucharystyczną i
"wielką tajemnicą wiary", jest powtarzaniem Ofiary
Krzyżowej, łącznie z Ofiarą Eucharystyczną Ostatniej
Wieczerzy. Chrystus Pan bowiem wybrał dla swej Męki, przez którą
odkupił cały rodzaj ludzki i cały "świat", dni, które,
w historii Izraela, przypominały jej najważniejsze wydarzenie, a
więc tzw. Paschę, czyli ostatnią wieczerzę-biesiadę przed wyjściem
żydów z Egiptu, "ziemi niewoli". To przez ten fakt.
Ostatnia Wieczerza także była ową wieczerzą-biesiadą, zwłaszcza
dla uczestniczących w niej dwunastu Apostołów, stając się
przez to jednym ze składników późniejszej Mszy Świętej, ale
tylko jednym z wielu i to najmniej ważnym w porównaniu z dwoma
innymi, a mianowicie z Ofiarą Krwawą na Krzyżu i z Ofiarą
Niekrwawą w wieczerniku, czyli z ustanowieniem Eucharystii.
Otóż wspomniana judaizacja współczesna Mszy
Świętej polega na tym, że uważa się Mszę Świętą tylko i
jedynie za powtarzanie owej uczty-biesiady paschalnej z czasów
Mojżesza, całkowicie pomijając wszelkie wspomnienie Ofiary Krzyżowej
i Ostatniej Wieczerzy, jako aktu ustanowienia Eucharystii przez
Chrystusa Pana, czyli przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew
Jezusa Chrystusa.
I tak, na przykład, w Chile, już od wielu
lat, jeden za znanych sędziów, członek sądu najwyższego, z
okazji Wielkiego Tygodnia, z uporem pisze w prasie, że Ostania
Wieczerza jest tylko i wyłącznie spełnieniem obowiązku Jezusa
i Jego uczniów celebrowania historycznej Paschy żydowskiej,
czyli wydarzenia historycznego wyjścia żydów z niewoli
egipskiej, argumentując, że wszystko inne -- a więc
Przeistoczenie i Męka na Krzyżu, czyli akt Odkupienia i
ustanowienia Eucharystii -- nie ma żadnego znaczenia, ani
uzasadnienia, gdyż są to tylko wymysły autorów Ewangelii.
Że takie stanowisko zajmuje ortodoksyjny żyd
chilijski, jest czymś zrozumiałym, ale że takie samo stanowisko
zajmują niektórzy chrześcijanie, uważający się za katolików
i to prawie we wszystkich krajach tradycyjnie katolickich, to już
zupełnie inna sprawa. Taką judaistyczną postawę zajął Luter
i jego zwolennik arcybiskup Cranmer. Bo to właśnie Luter
zniszczył w protestantyzmie Mszę Świętą, jako akt istotnie
związany razem z Ostatnią Wieczerzą (a więc z ustanowieniem
Eucharystii przez Chrystusa Pana) i z Ofiarą na Krzyżu,
uważając, że Ostatnia Wieczerza, celebrowana przez Chrystusa
Pana, była tylko i wyłącznie zwykłym i tradycyjnym spełnieniem
starych zwyczajów obchodzenia Paschy z czasów Mojżesza i niczym
więcej.
Natomiast Cranmer, idąc śladami Lutra i będąc
konsekwentnym, ale jednocześnie przebiegłym, pozostawia cały
ceremoniał Kościoła katolickiego, aby przekonać swych
zwolenników i utrzymać ich w złudzeniu, że owe msze anglikańskie
są takie same jak katolickie, a więc że się nic nie zmieniło.
Aby jednak podkreślić, że owe msze anglikańskie nie są
ofiarami składanymi Bogu, a tylko owym wspomnieniem Paschy Mojżesza,
zniósł ołtarze i zastąpił je stołami. Wywołało to jednak
protesty ze strony wiernych, więc, po pewnym czasie, powrócono
do ołtarzy i dzisiejsze msze anglikańskie bardziej przypominają
dawne Msze katolickie, niż obecne Msze Katolickie, gdyż,
niestety, niedawne reformy liturgiczne w Kościele katolickim,
przyjęły zwyczaj protestancki "stołu", a nie "ołtarza",
co pozwala zwolennikom judaizmu podkreślać składnik
"wieczerzy-biesiady", bo dla biesiady i jedzenia
wystarczy stół, ale dla "ofiary" potrzebny jest
"ołtarz", a fakt, że ten dzisiejszy "stół-ołtarz"
zawiera relikwie świętych nie wpływa na mentalność uczestników,
którzy, pod wpływem judaizmu skłonni są uważać Mszę Świętą
tylko za "wieczerzę-biesiadę". Stąd też logiczny
nacisk, aby wszyscy uczestnicy przystępowali do Komunii Świętej,
gdyż tylko w ten sposób mogą brać udział w
"wieczerzy-biesiadzie", a skoro nie ma Przeistoczenia,
to Eucharystia nabiera charakteru tylko polskiego opłatka,
wypiekanego z okazji świąt Bożego Narodzenia.
To gromadne przyjmowanie Komunii Świętej, bez
uprzedniej spowiedzi, stało się już zwyczajem nagminnym w wielu
krajach, który jeszcze bardziej podkreśla charakter Mszy Świętej
jako tylko "wieczerzy-biesiady", ale jednocześnie właśnie
przez to przyczynia się do judaizacji Mszy Świętej, czyli do
urobienia poglądu, że jest ona tylko i wyłącznie wspomnieniem
Ostatniej Wieczerzy już pozbawionej swej istoty, a więc już bez
łączności z Ofiarą na Krzyżu i bez Przeistoczenia, a więc ta
judaizacja Mszy Świętej pozbawia ją de facto swej istoty,
sprowadzając ją wyłącznie tylko do pamiątki Paschy z czasów
Mojżesza. Tak to główny dogmat wiary katolickiej, przez tę
judaizację, został poważnie zagrożony.
Czy, wobec tego, nie należało by powrócić
do ołtarzy zamiast "stołów", jako iż te "stoły"
nadają Mszy Świętej charakter jakiegoś świeckiego
"zgromadzenia wiernych", podobnego do jakiegokolwiek
zgromadzenia świeckich, gdyż wobec ołtarza ludzie zachowują
postawę religijną, a wobec stołu całkiem świecką,
bezreligijną. Zachowanie się tych osób na owych zgromadzeniach
wiernych więcej przypomina synagogę niż świątynię, bo
wszyscy rozmawiają, witają się swobodnie i zachowują się tak,
jakby nie było w Tabemaculum Eucharystii, jako rzeczywistej
obecności Chrystusa Pana, skoro Msza Święta już jest dla nich
tylko wspomnieniem Paschy Mojżesza, a nie Ostatniej Wieczerzy.
Sama Msza Święta przestaje być "świętą",
skoro jest tylko wspomnieniem jakiegoś wydarzenia z życia
Izraela, a nie z życia Chrystusa Pana. Już sam fakt, że
Eucharystia materialnie przestała być centrum świątyni, gdyż
ją przeniesiono w jakiś kącik na boku, a jeśli czasami jeszcze
pozostała w centrum, to kapłan celebruje tyłem do Tabemaculum,
co także sprawia wrażenie lekceważenia rzeczywistej obecności
Chrystusa Pana w Eucharystii. Tylko więc powrót do dawnych
zwyczajów odprawiania Mszy Świętej twarzą do ołtarza, w którym
przebywa Chrystus Pan w Tabemaculum, może położyć kres tej
judaizacji Mszy Świętej. Przecież samo słowo
"Pascha" ma zupełnie inne znaczenie w tradycjach żydowskich,
a inne w chrześcijańskich. Dla żydów jest to tylko
"wieczerza-biesiada" przed wyjściem z Egiptu, w czasach
Mojżesza, a dla chrześcijan jest to przede wszystkim Ofiara na
Krzyżu, odkupiająca całą ludzkość i wspomnienie Ostatniej
Wieczerzy, w czasie której Chrystus Pan ustanawia Eucharystię, a
więc Mszę Świętą, a także i wspomnienie Zmartwychwstania, a
wspomnienie Paschy żydowskiej jest tylko marginesowe i pośrednie,
bo tylko poprzez Ostatnią Wieczerzę, a nie wprost jako
wydarzenie historyczne w życiu Izraela. Zwalczajmy więc
judaizację Mszy Świętej.
|