 |
| Tytuł |
Aktualizacja marksizmu przez trockizm |
| Autor |
Ks. prof. Michał Poradowski |
| Miejsce wydania |
Poznań |
| Wydano w roku |
1998 |
| ISBN |
83-86906-42-1 |
| Wydawnictwo |
WERS |
| Adres wydawnictwa |
60-962 Poznań 22
skr. poczt. 59
Tel:
Fax: |
| Adres wydawnictwa w internecie |
|
| Email |
wolna-polska@wp.pl |
| Elektroniczna wersja książki |
pełna
książka
wersja - skan |
| Projekt okładki |
Roman Senski |
|
WSTĘP
Broszura Aktualizacja marksizmu przez
trockizm została napisana z okazji stulecia śmierci Karola
Marksa, a więc w roku 1983, a obecnie (rok 1998) jej nowe wydanie
ukazuje się bez żadnych zmian. W Rosji i w innych krajach, także
w Polsce, nadal rządzą głównie, choć nie wyłącznie, dawni
komuniści, to jednak partia komunistyczna jako taka już nie powołuje
się na swe dawne autorytety i doktryny, gdyż zdaje sobie sprawę,
że pod koniec dwudziestego wieku byłoby to już zupełnie
anachroniczne. Komunizm jest bardzo stary, gdyż pojawił się w
najdawniejszych cywilizacjach, natomiast "marksistowski
komunizm" jest stosunkowo młody, bo ukazuje się dopiero w
połowie XIX wieku. Karl Heinrich Marx żył w latach 1818-1883, a
swoje poglądy filozoficzno-polityczne sprecyzował w połowie XIX
wieku w czasopiśmie Deutsch-Franzosische Jahrbucher. Poglądy
te nazwano później "marksistowskim komunizmem". Otóż
ten "marksistowski komunizm" różnił się od dawnych
komunizmów głównie tym, że podkreślał rolę rewolucyjnego
proletariatu, który charakteryzował ustrój kapitalizmu XIX
wieku. Te poglądy Marksa szybko się zdezaktualizowały, stąd też
Leiba Trocki (właściwe nazwisko Bronstein) usiłował je
dostosować do nowej sytuacji dwudziestego wieku, co zostało
nazwane później "trockizmem". Artykuł - broszura Aktualizacja
marksizmu przez trockizm jest zapowiedzią nowego wydania książki
Wyzwolenie czy ujarzmienie Marksistowska rewolucja
komunistyczna, którą to właśnie do druku przygotowuje
Wydawnictwo WERS.
Ks. prof. Michał Poradowski
Fragmenty książki
Rewolucja ma być dziełem partii. Główne
zasady doktryny o monopartii ustali Marks. Dla Marksa
"partia" jest nieodzownym instrumentem rewolucji, czyli
że to partia ma "utrzymywać" bez przerwy rewolucję
permanentną. To co pisze w tej sprawie Marks nie jest całkiem
jasne, zwłaszcza że nie wiadomo komu właściwie przypisać należy
redakcję projektu statutu partii, w którym to projekcie wykłada
się te idee, gdyż projekt ten był wypracowany przez komisję
(rok 1850), złożoną z przedstawicieli wielu ugrupowań
rewolucyjnych (przede wszystkim blanquistów), a Marks i Engels
wchodzili do niej z ramienia "Ligi komunistów". W każdym
razie ważne jest to, że pierwszy art. statutu daje nam do
zrozumienia, iż marksistowska rewolucja permanentna jest czymś
spontanicznym, jak płomień, jak pożar, a rolą partii jest
czuwać, aby płomień ten nie zgasł. Sprawa jest ważna, gdyż
chodzi o to czy partia ma "robić" rewolucję, czy też
ma być tylko jej "opiekunem"; do dziś nad tym dyskutują
marksiści. Nas przede wszystkim interesuje fakt, że już w owym
czasie (1850) rzuca się ideę monopartii, czyli jedynej partii
komunistycznej na całym świecie. Ma to być partia uniwersalna,
czyli ma się rozciągnąć na wszystkie kraje, a jej zadaniem
jest, jak czytamy w tekście:
"...usunięcie od władzy wszystkich klas
uprzywilejowanych i podporządkowanie ich dyktaturze proletariatu,
utrzymując rewolucję permanentną aż do czasu urzeczywistnienia
komunizmu, który powinien być ostatnią formą ustroju rodziny
ludzkiej" (art. l).
Jest oczywiste, że są to idee i pomysły
blanquistów , które Marks zatwierdza i odtąd uważa je za własne.
Przy tej okazji Marks i Engels w Memoriale, który wypracowali
razem przed zebraniem się wspomnianej komisji (1850), żądają,
aby partia, będąc monopartią, była jednocześnie tajną i
publiczną, czyli aby istniały dwie organizacje paralelne tej
samej partii i aby działała posługując się
"radami", klubami, komitetami. Te pomysły w pełni
rozpracowuje Trocki, teoretycznie i praktycznie, zwłaszcza w
czasie rewolucji w roku 1905, organizując słynne "sowiety"
(rady) i dziś są wszędzie przez komunistów stosowane, nawet
także w Kościele. Pożar marksistowskiej rewolucji permanentnej,
wzniecony osobiście przez Marksa w roku 1848, jako Die
Weltrevolution, za jego życia nigdy nie rozciągnął się na
cały świat, jak tego sobie Marks życzył, gdyż tylko nieco
palił się we Francji w 1848 roku i w Niemczech w latach
1848-1850, a później żarzył się nieco słabiutko, wybuchając
znowu na krótko we Francji w 1870 (Komuna Paryska) i we Włoszech,
gdzie przyczynił się do zniszczenia Państwa Kościelnego, po
czym tlił się tylko, aż do czasu gdy znowu rozdmuchali go na krótko
Parvus i Trocki w Rosii w roku 1905, aż wreszcie wybuchnął pełnym
pożarem w czasie pierwszej wojny światowej, rozdmuchany przez rząd
niemiecki, znowu przy pomocy Parvusa, niszcząc do szczętu Rosję
carską i odtąd, pielęgnowany przez Lenina i Trockiego przybiera
nową formę, którą oni oficjalnie nazwali Der Weltoktober:
październikowa rewolucja bolszewicka rozciągnięta na cały świat.
Aż do czasu dojścia do władzy Stalina Der Weltoktober,jako
historycznie pierwsza na wielką skalę zrealizowana światowa
rewolucja marksistowska (Die Weltrevolution) jest przez
komunistów marksistów uważana jako dalszy ciąg rewolucji
wznieconej przez Marksa, gdyż wiernie służąca celom ustalonym
przez Marksa w Manifeście Komunistycznym: doszczętne
zniszczenie istniejącego porządku na świecie (establishment).
Ale kiedy Stalin dochodzi do władzy Der Weltoktober
zostaje podporządkowany imperialistycznym interesom Rosji
sowieckiej, a więc cel tej rewolucji został zmieniony. Tego nie
mogli ścierpieć komuniści wierni Marksowi i dlatego pod wodzą
Trockiego rozpoczynają walkę o ponowne podporządkowanie
komunistycznej Rosji dawnym i właściwym celom światowej
rewolucji, ustalonym przez Marksa, a więc całkowite zniszczenie
istniejącego ładu historycznego (establishment ). Prawie stopięćdziesięcioletnia
propaganda marksistowska zdołała wmówić prawie wszystkim, że
celem komunistycznej rewolucji jest walka o sprawiedliwość. Jest
to bezczelne kłamstwo. Ma coś z prawdy inne kłamstwo, szerzone
przez tę samą propagandę, a mianowicie, że celem
komunistycznej rewolucji jest wyzwolenie człowieka. Tak, oczywiście,
ale o jakie wyzwolenie chodzi, wyzwolenie z czego? Rozumowanie
Marksa w tej sprawie można streścić następująco: człowiek
nie jest wolny dopóki wierzy w istnienie Boga, więc aby człowieka
wyzwolić trzeba zniszczyć religię. Religia jest częścią
kultury, a kultura jest zdeterminowana przez ekonomię. Aby
zniszczyć kulturę, która zawiera w sobie religię, trzeba
zniszczyć system społeczno-gospodarczy, który ją determinuje.
Tym systemem jest każda ekonomia oparta na własności prywatnej.
Więc aby zniszczyć religię, trzeba zniszczyć ustrój
gospodarczy oparty na własności prywatnej. Jedyną drogą do
tego celu jest rewolucja. Rewolucja marksistowska ma więc na celu
zniszczenie systemu gospodarczego, zbudowanego na własności
prywatnej i wprowadzenie systemu gospodarczego, opartego na własności
społecznej, czyli komunizm. Komunizm przeto, dla Marksa,
przedstawia się jako ustrój laicki, jako system gospodarczy, który
wyklucza możliwość istnienia religii i wiary w istnienie Boga .
Marksa interesują zagadnienia gospodarcze tylko z punktu widzenia
walki z religią z wiarą człowieka w istnienie Boga. Rewolucja
przeto, którą planuje ma na celu walkę o wyzwolenie człowieka
z wiary w istnienie Boga. Jest to więc rewolucja szatańska.
Marks zdaje sobie sprawę z tego, że nie ma możliwości
uruchomienia swojej rewolucji uzasadnionej wyłącznie argumentami
walki przeciwko religii; rozumie, że trzeba szukać innej
dynamiki i że trzeba dać uzasadnienia bardziej porywające.
Ucieka się przeto do tak zwanej "kwestii społecznej",
czyli do problemów pracy i chce wykorzystać dla swojej
antyreligijnej rewolucji dynamikę spraw robotniczych. Z tego
powodu szuka kontaktów z ruchami socjalistycznymi i
komunistycznymi, które szczerze i bez hipokryzji pragną
rewolucji dla rozwiązania "kwestii społecznej", czyli
są ożywione ideą sprawiedliwości. Odkąd rewolucja
marksistowska będzie połączona z rewolucją socjalistyczną i
komunistyczną nabierze z konieczności także charakteru
rewolucji społecznej, ale dla marksistów to jest tylko dodatek,
dekoracja, a nie cel istotny, gdyż celem istotnym pozostaje nadal
wyzwolenie człowieka z wiary w istnienie Boga i budowa społeczeństwa
komunistycznego, to znaczy ateistycznego. Gdyż dla Marksa
komunizm i ateizm to to samo; komunizm i ateizm się identyfikują,
utożsamiają. Marks w Manifeście Komunistycznym pisze:
"Komunizm nie odnawia, lecz niszczy doszczętnie prawdy
wieczne, religię i moralność". A w Manuskryptach cytuje
zdanie, wzięte z pism Owen'a: "Komunizm zaczyna się zaraz z
ateizmem". Według Marksa społeczeństwo komunistyczne jest
zawsze ateistyczne. Jest to główny dogmat marksistowskiej
"wiary", którego się nie dyskutuje, gdyż dla Marksa własność
prywatna wiąże się zawsze i koniecznie z wiarą w Boga, podczas
gdy społeczeństwo komunistyczne, a więc bez żadnej własności
prywatnej, jest zawsze ateistyczne i materialistyczne. Odkąd
Marks związał się z ruchami socjalistycznymi i komunistycznymi
- które przed tym kontaktem nie były wrogie religii, a nawet były
wśród nich kierunki głęboko chrześcijańskie, przynajmniej w
sensie moralnym, jeśli nie religijnym - zaczął walkę o nadanie
im charakteru ateistycznego, ale nie mógł, przynajmniej
natychmiast, pozbawić ich charakteru etycznego, tj.
zainteresowania walką o sprawiedliwość społeczną.
"Czysty" marksizm, czyli marksizm sformułowany przez
Marksa zanim z konieczności i tylko ze względów
oportunistycznych (bo dla zyskania poparcia ze strony
socjalistów i komunistów dla swojej rewolucji, skontaktował się
z ruchami socjalistycznymi i komunistycznymi, nie zawiera żadnych
postulatów sprawiedliwości społecznej, a tylko i wyłącznie
postulat walki przeciwko wierze w istnienie Boga, a więc walki
przeciwko religii. Biblia daje świadectwo na korzyść tezy
Marksa, gdyż przecież "naród wybrany" jest par
excellence narodem religijnym w ciągu całej swej historii, a
jednocześnie jest to naród, który ma ustrój społeczno-gospodarczo-kulturalny
oparty na własności prywatnej, najściślej przestrzeganej aż
do tego stopnia, że praktycznie żaden właściciel nigdy nie mógł
pozbyć się całkowicie swej nieruchomości, gdyż nawet po jej
sprzedaniu powracała ona do niego w latach jubileuszów. Także i
Przykazania Boże wymagają surowo poszanowania własności
prywatnej, której nie tylko zabraniają kraść, lecz nawet
zabraniają pożądać (przykazanie siódme: nie kradnij;
przykazanie dziewiąte: nie pożądaj żony bliźniego twego;
przykazanie dziesiąte - nie pożądaj ani wołu, ani osła, ani
żadnej rzeczy która jego jest). W Biblii związek między
religią (wiarą w Boga) i jej nakazami i zakazami oraz własnością
prywatną jest oczywisty. Marks nigdy nie interesował się
problemami klasy robotniczej, która interesowała go wyłącznie
jako dynamika rewolucyjna. Stąd też nie tylko że nie szukał możliwości
rozwiązania problemów proletariatu, lecz kładł nacisk na ich
zadrażnienie, na doprowadzanie napięć społecznych do maksimum
i na uniemożliwianie ich rozwiązania, gdyż raz rozwiązane, całkowicie
lub chociaż częściowo, robotnicy przestaliby mieć znaczenie
grupy społecznej, którą można wykorzystywać jako dynamikę
rewolucyjną. Robotnik dobrze wynagradzany, a więc zadowolony,
przestaje być rewolucjonistą, podczas gdy dla Marksa ma on wartość
tylko jako element rewolucyjny. Rewolucja ma być permanentną
czyli bezustanną i aby móc ją podtrzymywać potrzebne jest stałe
niezadowolenie, a więc utrzymywanie stosunków społecznych
patologicznych. Nikt nie jest tak zainteresowany w pogarszaniu
sytuacji robotników i w zadrażnianiu konfliktów społecznych
jak marksizm. Rewolucja marksistowska nie ma nic wspólnego ani ze
sprawiedliwością społeczną, ani z szukaniem możliwości
wyeliminowania konfliktów społecznych. Trockizm, będący
autentycznym marksizmem, też nie ma nic wspólnego z walką o
sprawiedliwość społeczną, a tylko go obchodzi rewolucja światowa
jako zniszczenie ładu historycznego, opartego na wierze w
istnienie Boga. Dzisiejsi trockiści są to prawie wyłącznie
liberałowie i ateiści, a należą do bogatej burżuazji, związanej
z wielkim kapitałem. Trockistami są prawie wyłącznie Żydzi,
ale to nie znaczy, że wszyscy Żydzi popierają trockizm. Można
powiedzieć, że wszyscy trockiści są Żydami, ale nie wszyscy
Żydzi są trockistami; co więcej, tylko mały procent Żydów
opowiada się za trockizmem.
Trockiści przede wszystkim walczą o dojście
do władzy i o utrzymanie się przy władzy, ale chodzi im o władzę
rzeczywistą, a nie o pozory, stąd nie walczą o stanowiska
reprezentacyjne, nie chodzi im o to by piastować urzędy najwyższe,
ale mało dziś ważne, jak prezydentów czy królów, lecz chętnie
zostają ministrami i wysokimi urzędnikami. Siedzą przede
wszystkim w ministerstwach spraw zagranicznych prawie wszystkich
krajów, siedzą w bankach i finansach, siedzą w agencjach
informacyjnych i w redakcjach wielkich dzienników, aby urabiać
opinię publiczną, siedzą w redakcjach prawie wszystkich
wielkich światowych czasopism politycznych i gospodarczych i
bardzo często zajmują katedry uniwersyteckie nauk politycznych.
Są bardzo zainteresowani w dokładnych studiach nad rzeczywistością
społeczno-gospodarczą i starają się nią manipulować. Siedzą
prawie we wszystkich partiach politycznych i prawie w każdym
kraju mają po kilka partii trockistowskich, co nie tyle wskazuje
na ich rozbicie wewnętrzne, ile na ich taktykę: zawsze być związanym
z taką grupą polityczną, która dochodzi do władzy. Zdaje się,
iż są najsilniejsi w Stanach Zjednoczonych, chociaż liczebnie są
bez znaczenia, z wyjątkiem Peru, Boliwii i paru państewek afrykańskich.
Społecznie należą do wysokiej, bogatej i kulturalnej burżuazji
liberalnej, tak jak Marks. Bo Marks był właśnie typowym
"burżujem", w najgorszym marksistowskim tego słowa
znaczeniu; właśnie takim typem burżuja, jakiego on sam atakuje
w swoich pismach, a zwłaszcza w Manifeście Komunistycznym.
Marks, przez całe życie jest pasożytem społecznym, gdyż nigdy
nie pomyślał, aby własną pracą zarabiać na swoje i swojej
rodziny życie; zawsze żył z pracy cudzej, z małym wyjątkiem
kilkumiesięcznej pracy w Rheinische Zeitung, którego był
dobrze płatnym redaktorem. W pierwszym okresie swego życia małżeńskiego
utrzymywał się z posagu swej żony. Była to skrzynka ze złotymi
monetami, których Marks nawet nie przeliczył, ani nie złożył
w banku, a tylko po prostu podróżował z nią, z miejsca na
miejsce, jak ze zwykłym kuferkiem. Z tej fortuny po paru latach
nic nie pozostało. Pozostała mu jednak wspaniała zastawa ze
srebra, którą używał przez całe życie na co dzień, gdyż
jadał tylko na srebrnych talerzach (z wyjątkiem okresów, kiedy
musiał ją zastawiać u lichwiarzy). Później żył głównie ze
spadków po swych licznych bogatych krewnych. W międzyczasie,
przez parę lat, zanim Engels, wielki przedsiębiorca
kapitalistyczny, zaczął wypłacać mu wysoką miesięczną pensję,
od czasu do czasu bywał w poważnych kłopotach finansowych, ale
nie z braku pieniędzy, lecz tylko z braku oszczędnego i
roztropnego ich używania. Gdy mu spadała "z nieba"
wielka suma w spadku natychmiast urządzał wielkie bankiety i
przyjęcia (na 50 osób), aż się skończyły pieniądze, a później
nieraz przez szereg tygodni cała rodzina musiała żyć w
niedostatku. Nawet kiedy już otrzymywał regularnie wysoką pensję
od milionera Engelsa (który miał fabryki tekstylne w Niemczech i
w Anglii, a w Londynie zajmował aż dwa duże mieszkania), bo aż
350 funtów rocznie, kiedy w owym czasie dyrektor banku w Londynie
otrzymywał tylko 300 funtów, także skarżył się na brak pieniędzy,
co jednak nie przeszkadzało mu w spędzaniu długich miesięcy w
różnych "zdrojach" i to zawsze w najdroższych
hotelach. Marks był "burżujem" zwłaszcza w sensie
kulturalnym, żyjąc tylko w gronie swych najbliższych przyjaciół
także "burżujów" i nigdy nie kontaktował się z
innymi grupami społecznymi, z wyjątkiem wysokiej arystokracji i
najbogatszych rodzin. W życiu rodzinnym i małżeńskim jego
"burżujstwo" przybierało formy patriarchatu; dla żony
i córek był po prostu tyranem. Córkom nie pozwalał, aby one
same wybierały sobie mężów; to on ich wybierał, a jedynym
kryterium była ich sytuacja gospodarcza; po prostu
"sprzedawał" swoje córki, bo zamiast dawać im posagi,
jak to wówczas było w zwyczaju, żądał dla siebie pomocy
finansowej. Swej najmłodszej córce, wyjątkowo urodziwej i
zdolnej, Eleonorze, nie pozwolił na małżeństwo z młodym
oficerem rewolucjonistą, bo... nie miał on fortuny i zmusił ją
do współżycia z łajdakiem, bo był on bogaty. Stąd nic
dziwnego, że dwie z jego córek (na trzy pozostałe przy życiu),
popełniły samobójstwo. Marks, który tak krytykował "małżeństwo
burżuazyjne", sam je w pełni urzeczywistniał. Marks, który
w Manifeście i w programie partii komunistycznej żądał
zniesienia prawa dziedziczenia, sam żył głównie z tego co
odziedziczył po swych krewnych. Marks, który tak zwalczał
religię, sam był "arcykapłanem" kultu satanicznego i
"ojcem duchownym" swej żony i swych córek (co widać z
listów jego żony), i odprawiał jakąś osobliwą "liturgię"
. I w tym też są podobni do niego dzisiejsi trockiści, którzy
też przynależą do bogatej burżuazji i także wielu z nich ma
jakieś dziwne związki z kultem satanicznym, z tajnymi
stowarzyszeniami i z masonerią. Dzisiejszy marksizm, czyli
trockizm, jest jednak bardziej praktyczny, pragmatyczny i
empiryczny, bo bardziej biorący pod uwagę rzeczywistość, a
przede wszystkim "cztery etapy rewolucji", a więc
"burżuazyjny", "demokratyczny",
"socjalistyczny" i "proletariacki". Całkiem
szczerze i serio trockiści traktują etapy
"demokratyczny" i "socjalistyczny", nie śpiesząc
się zbytnio do etapu "proletariackiego". To oni najwięcej
i najszerzej gardłują za "demokracją" i występują w
obronie "praw człowieka i obywatela" bo to gwarantuje
im, jako Żydom, pełne i równe prawa obywatelskie i możność
zajmowania najwyższych stanowisk w społeczeństwie. Także
szczerze i gorliwie popierają "socjalizm
demokratyczny", bo wiedzą, iż to jest niezbędny etap na
drodze ku komunizmowi. Pilnie studiują zmiany socjologiczne w każdym
kraju, a zwłaszcza w Rosji (głównie wędrówkę chłopów ze
wsi do miast; zanik warstwy chłopskiej i robotniczej, wzrost
klasy średniej i urzędniczej), aby je odpowiednio kanalizować w
kierunku rewolucji, mając nadzieję na równoczesne opanowanie
Rosji sowieckiej i Stanów Zjednoczonych.
To na tym tle trzeba patrzeć na rolę trockistów
(skrajna lewica) w dzisiejszej Polsce i na ich działalność wewnątrz
"Solidarności". Wspaniały, zdrowy, głęboko narodowy
i szczerze chrześcijański ruch "Solidarności" jest
zagrożony nadal przez wpływy skrajnej lewicy laickiej, czyli
trockistów, gdyż to oni usiłują ruch ten utrzymać pod wpływami
zdechłego trupa marksizmu, tj. walki klas, nienawiści, zawiści,
egoizmu grupowego, a przede wszystkim materializmu. Ich bezczelność
idzie tak daleko, iż nawet usiłują wpływać na postawę
polskiej hierarchii kościelnej. Książka Adama Michnika (Szechtera),
L'Eglise et la gauche, Seuil 1979 jest tego najlepszym
dowodem. To on chce być mentorem nie tylko przywódców
"Solidarności", lecz także biskupów polskich, a nawet
i Księdza Prymasa. To nie przypadek, że większość książek
(prawie wszystkie), wydanych poza Polską o "Solidarności",
została napisana przez trockistów . Czasopismo skrajnej lewicy
laickiej (trockistów) we Francji, założone przez
kryptostalinowca Jean Paul Sartre (miał on do końca życia swe
konto w Banku Sowieckim w Paryżu ), Les Temps Modernes od
dwóch lat, prawie we wszystkich numerach, w kontrowersyjnych
artykułach analizuje drobiazgowo sytuację w Polsce i ruch
"Solidarności", prowadząc zajadłą dyskusję na temat
do jakiego stopnia "Solidarność" jest ruchem postępowym
skrajnej lewicy laickiej (czyli trockistów), a w jakim stopniu
jest "faszystowską reakcją". To trockiści, poprzez
KOR (Komitet Obrony Robotników), usiłowali manewrować
"Solidarnością" i ten zdrowy ruch chrześcijański
wygrywać dla swych nikczemnych celów. A jakie są to cele? Można
się domyślać, że chodzi tu tak o cele strategiczne, jak i
taktyczne . Dla trockistów celem strategicznym jest zaprowadzenie
na całym świecie Międzynarodowej Federacji Państw
Komunistycznych (trockistowskich), przez światową rewolucję
komunistyczną. Konkretnie i praktycznie droga do tego ma prowadzić
przez rozciąganie na wszystkie kraje bolszewickiej rewolucji, der
Weltoktober, gdyż trockiści uważają, że jest ona pierwszą
realizacją historyczną marksistowskiej rewolucji światowej, die
Weltrevolution, tak jak to robili Lenin i Trocki. Wszystko ma
służyć temu najwyższemu celowi: każdy ferment, każdy nowy
proces zmian społecznych powinien być kanalizowany w taki sposób,
aby służył temu celowi. Natomiast cele taktyczne zależą od
okoliczności. Cele te są liczne, a wśród nich jednym z najważniejszych
jest dla trockistów odzyskanie władzy w Rosji. Drogi do tego mogą
być rozmaite, ale przede wszystkim muszą być wygrywane wewnętrzne
przemiany socjologiczne w samej Rosji Sowieckiej i w krajach
satelickich. Ruch "Solidarności" ma tutaj wyjątkowe
znaczenie, gdyż łatwo można go rozciągnąć na inne kraje
satelickie, a nawet na samą Rosję Sowiecką, ale pod warunkiem,
że będzie on kontrolowany i odpowiednio kanalizowany, to jest,
że będzie on ruchem skrajnej lewicy laickiej. Te cele
trockistowskie są całkowicie sprzeczne z celami polskimi. Naród
polski musi troskliwie bronić się przed obcymi wpływami i nie
pozwalać na to, aby był on kartą w grze międzynarodowej
przeciwko interesom historycznym Polski. W interesie Polski nie leży,
aby w Polsce lub w innych krajach, a więc także i w Rosji,
dochodzili do władzy trockiści, gdyż trockizm jest nam
najbardziej wrogim ruchem komunistycznym. Z punktu widzenia
polskich interesów, stalinizm jest mniej groźny niż trockizm,
gdyż stalinizm jest w gruncie rzeczy podporządkowywaniem
rewolucji bolszewickiej (der Weltoktober) interesom Rosji,
a przez to samo, jest to już osłabianie międzynarodowej
rewolucji komunistycznej, która pragnie zniszczenia wszystkich
kultur opartych na wierze w Boga. Nadto trzeba pamiętać, że
trockistom przede wszystkim chodzi o zniszczenie tego wszystkiego
co polskie, historyczne, narodowe, chrześcijańskie, a nawet
chodzi im o nasze zniszczenie, lub co najmniej osłabienie
biologiczne, czyli o wymordowanie samej ludności polskiej. A to właśnie
mogliby osiągnąć, doprowadzając do interwencji wojska
sowieckiego w Polsce (zrobić drugi Afganistan), lub do gwałtownego
starcia między ludem a aparatem rządowym, czyli do czegoś w
rodzaju polskiej wojny domowej. Naród polski, wiemy swym
tradycjom, a przede wszystkim swej Wierze, powinien w dalszym ciągu
opierać się zarazie marksizmu, a więc materializmowi,
ateizmowi, walce klas, nienawiści i zawiści, czyli temu
wszystkiemu przed czym przestrzegała nas, katolików całego świata
Najświętsza Maryja Panna w swym objawieniu z 13 lipca 1917 roku
w Fatimie, kiedy mówiła o "błędach Rosji". Czyż to
nie była wyraźna i oczywista przestroga przed rewolucją
bolszewicką? Kiedy już było oczywiste, że bolszewicy dojdą do
władzy w Rosji, ale jeszcze około trzech miesięcy przed samym
faktem, już Matka Boża przestrzega cały świat przed tym
niebezpieczeństwem. Rosja stała się pierwszą ofiarą szatańskiej
rewolucji Marksa i wkrótce utożsamiła się z nią, rozszerzając
ją na cały świat i odtąd wszystkie ludy patrzą na tę
rewolucję jako na "błędy Rosji". Naród polski, jeśli
nie chce zginąć, musi opierać się tym "błędom
Rosji", ale nie powinien utożsamiać ich z samą Rosją, gdyż
Rosja jest tylko pierwszą ofiarą tego nieszczęścia. Wszelkie
przemiany w Rosji, które mogłyby czymś się przyczynić do
uwolnienia jej od tych "błędów", czyli od marksizmu,
należy witać z radością. Naród rosyjski także się opiera
truciźnie marksizmu i nawet oficjalne statystyki sowieckie podają,
że ponad 50% ludności jest nadal wierząca w Boga . Powinniśmy
szukać możliwości niesienia pomocy bratniemu narodowi
rosyjskiemu w znalezieniu drogi do wiary w Boga i powrotu do chrześcijaństwa,
jako religii miłości i braterstwa.
(...)
|